Lubię tam wracać, lubię wchodzić do tego pokoju, lubię kiedy mama się uśmiecha, lubię kiedy tata udaje żaglarza, lubię kiedy Songo sika ze szczęścia kiedy mnie widzi. Lubię Niepołomice, ale nie na długo, bo im więcej tam przebywam to tym więcej tych gorzkich wspomnień przenika przez moje ciało, chciałabym wytrzymywać tam dłużej niż jeden dzień, chciałabym nacieszyć się waszą obecnością, ale w końcu wracam do Krakowa i po prostu jestem szczęśliwa. Kładę się do łóżka i patrzę na Ciebie. Jesteś kompletnie inną osobowością, inaczej wychowanym człowiekiem i posiadającym kompletnie inne spojrzenie na świat, inne zdanie co do prawie każdego problemu życiowego. Jesteś po prostu moim przeciwieństwem, ale to kompletnie nie przeszkadza mi w tym, żeby Cię kochać. Żeby nie spędzać z Tobą każdej wolnej chwili, by nie bawić się tak jak wtedy kiedy miałam piętnaście lat, by nie wpadać na coraz to głupsze pomysły i je realizować. Zapytasz mnie pewnie czy na tym ma polegać życie, a ja odpowiem, że tak. Robienie to czego sprawia Ci przyjemność nie raniąc przy tym nikogo i realizując swoje życiowe plany, tak, to jest jak najbardziej w porządku. Teraz już wiem, że wszystko można pogodzić, jeśli tylko ma się wystarczającą ilość motywacji.
A ja ubiorę dziś futro, bo przecież obiecałam być piękna, przecież robie to dla Ciebie, chociaż Twoje kłamstwa zabijają mnie od środka, myślałam, że jesteś jedynym dobrym człowiekiem na tym świecie, a na dzień dzisiejszy coraz bardziej w to wątpię. Masz w sobie tajemnice, masz w sobie chmury, których chyba nie dam radę już nigdy odgonić. Chciałabym mieć na tyle odwagi, by zadzwonić do Ciebie, powiedzieć jak się dziś czuję, kiedy przejeżdżam obok Twojego bloku. Jednak wiem, że jedyne co zrobisz to odrzucisz moje połączenie, a ja będę ponownie czuć się upokorzona.
P.S to już prawie 10 lat razem, Ty wiesz wszystko, nie muszę nic więcej pisać. Wiesz, że chodzi własnie o Ciebie. M.T
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz